Wyjazd do Londynu rozpoczął poszukiwanie jakiegoś lokum. Dobrym rozwiązaniem i w miarę tanim jest wynajęcie pokoju. Pokój często dzielony już z innym lokatorem można mieć za 60 funtów. Wielkość nie będzie miała znaczenia ale współlokatorzy już tak. Bardzo się zdarza, że trafi się na kogoś z kim nie można egzystować razem.Człowiek taki to trol, któremu praca w Anglii znaczy tyle samo co wypicie browara na przystanku.
Rozwiązaniem jest wynajęcie pokoju w hostelu. Optymalne jest to, że mamy wliczone w cenę śniadanie. Ogrzewanie pokoju jest też w gestii właściciela i nie musimy się tym przejmować. Trudno jak trafimy na okna w stylu wiktoriańskim. Okna takie nie tylko będą stare i duże ale często dziurawe a dokładniej to kit jaki przez lata wypadł z nich co sprowadza się do hulania wiatru po naszym pokoju. Wypoczynek jaki nas spotka nie sprzyja naszym planom bo praca w Anglii nie jest lekka i do łatwych nie należy.
Szukając mieszkania trafiłem na oferty stosunkowo tanie moteli. Mają on na obrzeżach Londynu swoje nowe budynki. Znaleźć tam można miłą obsługę, śniadanie, w cenę też będzie wliczone sprzątanie a czasami nawet lunch. Wadą takiego rozwiązania jest dojazd do miasta samego serca Londynu. Anglia może jest i miła ale czas i pieniądz jaki trzeba poświęcić na dojazd może wszystkich szybko zniechęcić. Centrum czyli przynajmniej trzecia strefa to praca w Londynie a każda powyżej jest traktowana jako poza wielkim Londynem.

